Zdałem sobie sprawę, że pisze sporo materiałów oczywiście w znacznej większości o tematyce dietetyki, a pominąłem aspekt samego siebie :) Tak więc dzisiaj chcę to nadrobić.

Mam na imię Damian i jestem dietetykiem klinicznym oraz trenerem personalnym. Swoją przygodę ze sportem, jak i z żywieniem zacząłem ładnych kilka lat temu w Łodzi. W czasie studiów dietetycznych zrobiłem kursy trenerski i zacząłem pracę na siłowni SPORTera, tam poznałem sporo ciekawych i wartościowych osób od, których wiele się nauczyłem.

Później przyszedł czas, aby spróbować swoich sił w sporcie i tak właśnie w moim życiu pojawił się futbol amerykański :) Dołączyłem do Łódzkiej drużyny Wilków Łódzkich, gdzie na pierwszym treningu złamałem palec u dłoni, ale sport, jak i atmosfera panująca na boisku tak mnie zahipnotyzowała, że mimo kontuzji grałem dalej :). Po okresie przygotowań nadszedł sezon rozgrywkowy i tu kolejne niesamowite uczucie, kiedy wychodzisz na boisko i walczysz o zwycięstwo dla drużyny. Kibice skandują i cieszą się keidy to kolajna akcja dużyny przeciwnej zostaje zatrzymana przez naszą formację defensywną, bo właśnie w tej formacji grałem. Cudowne uczucie, którego chyba każdy powinien zakosztować :)

Kolejnym przystankiem była przeprowadzka do Warszawy i tu właśnie narodził się pomysł na otwarcie własnych gabinetów dietetycznych. Dietetyka kliniczna jest czymś naprawdę ciekawym i w tym kierunku chciałem i dalej chcę pomagać innym. Obecnie powadze dwa gabinety jeden w Wołominie oraz drugi w Warszawie (w głowie już pojawiają się pomysły na kolejne lokalizacje :D ).

Aspekt pandemii, która w nas uderzyła był i jest ciężkim okres, a właśnie na początku tego okresu zacząłem otwierać i rozwijać mój biznes dietetyczny. Był to naprawdę ciężki początek, obfitujący w rezygnację i chęć rzucenia tego wszystkiego, ale zawsze z tyłu głowy słyszałem słowa, „to jest twój cel, do tego się uczyłeś i to w tym kierunku zawsze chciałeś iść” dodatkowo miałem i dalej mam wsparcie do mojej drugiej połowy w życiu, która zawsze mnie wspiera i pcha do osiągnięcia postawionych celów, za co bardzo, bardzo jej dziękuję.

Pandemia sprawiła, że musiałem zrezygnować z ukochanego sportu przynajmniej na razie, mam w planach powrót w kolejnym roku, a przygotowania siłowe, jak i mobilne już się zaczęły, także trzymajcie kciuki i czekajcie na więcej informacji.

Mam nadzieję, że trochę przybliżyłem Wam moją postać i trochę bardziej mnie poznaliście.